wtorek, 31 grudnia 2013

WSTĘP DO 2014

Zbliża się 2014 rok. Jeżeli ktoś jest przesądny to uważa, że 2013 mógł być pechowy. Był? A może był fartowny? Pamiętajcie, że każdy medal ma dwie strony. A o przesądności i religii postaramy się popisać w 2014.



Kwanty na przestrzeni milionów lat.

Żyjemy, jemy, 80 lat i do piachu. I tak przez kilkanaście tysięcy lat, jak na razie. Dinozaury żyły dłużej, bo 150 milionów lat. Meteoryt poprowadził ewolucję w tym kierunku, że przeżyły zwierzęta do dwudziestu pięciu kilogramów. Bo kim jesteśmy? Jesteśmy eksperymentem dążącym do doskonałości, we wszechświecie, kto się najlepiej przystosuje. Okazało się, że dinozaury były za duże. To może mniejsze ludziki? Spokojnie, ziemia krąży dokoła słońca, które jest dopiero gwiazdą drugiej generacji. Jeszcze w chuj czasu przed nami do uzyskania doskonałej formy życiowej. Czy mózg jest dobrą formą? Czy będzie tylko przelotnym czymś w historii wszechświata? Myślę, że mózg to dobry kierunek. Przydatny.

 Kwanty ludzkości

W chwilach depresji dobrze jest
spojrzeć na życie z zewnątrz.
Tylko nie zza dużej perspektywy.
Jestem coraz starszy. W chwilach depresji dobrze jest spojrzeć na życie z zewnątrz. Jak byłem mały i miałem problem to wyobrażałem sobie wszechświat i widziałem, że mój problem nic nie znaczy. Tylko sęk był w tym, że i ja wtedy nic nie znaczyłem. Czym jestem starszy to moje patrzenie szerokie zmniejsza się. Patrzę na życie ludzi, życie swoje. I na przykład kwant jakim jest - spanie. Ostatnio śpię od dwunastej do trzeciej. Potem dwie godziny myślę, a potem od piątej do dziesiątej.

Wstęp do Freuda

Osiągam fazę REM i budzę się. Wszystko sobie przypominam, cały sen. Analizuję, po kolei, widzę dużo rozgałęzień do znaczeń poszczególnych obrazów. Jestem spięty i podniecony. Lubię analizować. Zawsze mam przy tym wrażenie, że czegoś nie zauważyłem, czegoś brakuje w tym równaniu. I, po co analizuje? Dla zdrowia psychicznego? Nie. Po prostu lubię. Analizowanie snów to tak jak zgłębianie jakiegoś tematu w internecie. Ostatnio czytałem o historii komputerów w wikipedii. Za każdym razem pojawiały się jakieś nowe, odnośniki, nowe karty, które otwierałem, i tak powoli tworzył mi się pełny obraz. W końcu ludzki umysł to połączenia, a internet to połączenia kabli między komputerami.

Sztuczna inteligencja

Ostatnio dużo słyszy się o sztucznej inteligencji pod nazwą Singularity. Znaczy to tyle, że postęp w komputeryzacji jest taki, że któregoś dnia przestaniemy go kontrolować i powstanie sztuczna inteligencja. Kiedyś myślałem, że google nią będzie. Ale tu jest błąd w myśleniu, bo internet to tylko informacja i kabelki. Żeby powstało życie musi być zachowana jedna podstawowa cecha: chęć przeżycia. Czyli walka o samicę i rozmnażanie się. Więc nie ma, co robić sztucznego mózgu tylko trzeba zrobić małą sztuczną bakterię, której wszczepi się tą chęć. A dalej ona sobie już sama musi wymyśleć. Mózg i internet się przydaje.

Wstęp do 2014

Nasz blog istnieje już rok. Miał już ponad 25 tysięcy odsłon. Całkiem nieźle. Uważam, że jest to najlepszy blog o nerwicy natręctw. Życzę wszystkim czytelnikom owocnego 2014. Per planung z odrobiną fantazji i spontaniczności. I pamiętajcie, wolność przede wszystkim! Na całym świecie są autorytety, rodzice, prawo, religia, mówiące nam, co jest dobre i, co złe, formujące nas według swojej wizji. Zakwestionujcie autorytety, myślcie za siebie i twórzcie swoją wizję.

Krzysztof Kłębek Nerwów Wróżbicki

sobota, 12 października 2013

Objawy i diagnoza nerwicy natręctw.

Rozmowa z psycholog Joanną Leo.


Krzysztof Wróżbicki: To przejdźmy bezpośrednio do tematu nerwicy natręctw. Kiedy można kogoś tak zdiagnozować? 

*Joanna Leo: Jeżeli chodzi o diagnozowanie, to Europa bazuje na podręczniku WHO International Classification of Diseases wydanie dziesiąte. To jest cała seria objawów. Generalnie jest kilka innych zaburzeń, które się również diagnozuje, które mają podobne objawy, między którymi są takie bardzo niejasne granice, na przykład jak osobowość anankastyczna, którą też w pewnych przypadkach można zdiagnozować z podobnymi symptomami. Są inne zaburzenia, które mają podobne symptomy, jak na przykład Tourette czy Asperger, czy Autyzm, no są takie pewne zachowania, które są wspólne dla tych wszystkich diagnoz-

W Stanach to się nazywa Compulsive Disorder prawda?

Tak. OCD Obsesive Compulsive Disorder.

Czyli człowiek obsesyjny, kompulsywny, w ten sposób tak?

Tak, tak samo jak u nas, to jest Zaburzenie Obsesyjno Kompulsyjne. Czyli to jest generalnie to samo-

Pytam, ponieważ byłem w Peru kiedyś, gdzie turyści są otaczani natrętnymi sprzedawcami, i na przykład potrafił mnie gonić sznurek taksówek natrętnie oferując przejazd-

Ale to panu przeszkadzało, a nie im- 

No właśnie, a oni byli w tym wypadku natrętni, i dla nich to było normalne-

Ja myślę, że przede wszystkim przy diagnozie trzeba spojrzeć na to czy danej osobie to przeszkadza. Jakakolwiek diagnoza, jakakolwiek terapia me sens wtedy, kiedy gdzieś to osobie przeszkadza prawda? Kiedy gdzieś zaburza mi to mój normalny tryb życia, zaburza mi to, do czego dążę, w czymś mi to przeszkadza.

To teraz takie pytanie. Wyobraźmy sobie taką sytuację, jedna osoba ma natręctwa i do tego jest nieśmiała, i przeszkadzają jej natręctwa, dlatego że ktoś jej powiedział, że to jest złe. A weźmy drugą osobę z natręctwami, która jest odważna, śmiała, która idzie do przodu przez życie, nie przejmując się swoimi kompulsywnymi zachowaniami, i staje się, na przykład, Macierewiczem.

O tak (haha)

Któremu nie przeszkadza to, co inni o nim myślą, bo jest silny i potrafi narzucić swoje zachowania całemu społeczeństwo, a przecież on ma typowe paranoje prawda?

Tak, ja myślę, że gdybyśmy się tutaj wzięli za diagnozowanie to myślę, że nawet nie OCD, ale coś troszeczkę poważniejszego-

Może jakaś mania prześladowcza?

No tam jest niezła paranoja, z tego, co słuchałam. Ale staram się tym nie interesować, bo to mnie denerwuje. Ma Pan rację. Społeczeństwo w którym żyjemy wyraża większą aprobatę dla wszystkich tych cech które łączą się z przybojowością-

Taką charakternością- charyzmatycznością-

Nazwałabym to bardziej ekstrawertyzmem. I ludzie, którzy maja takie cechy, a poza tym prezentują jakieś tam symptomy, które oglądane z boku mogą wywołać reakcje „Matko ten to ma problemy”, ci ludzie tego nie widzą. Idą do przodu i jest ok, bo odnoszą sukces w społecznym tego słowa znaczeniu, i to jest wtedy w porządku prawda?

No tak-

I teraz wracamy do tego zagadnienia „Kiedy nam to przeszkadza?” Właśnie kiedy prowadzę terapię z ludźmi, którzy mają problemy z kompulsjami i obsesjami, to zaczynam od tego „Dlaczego ci to przeszkadza”? W czym ci to przeszkadza? Bo ludzie bardzo często nakręcają się na pewne rzeczy, tylko dlatego że gdzieś tam społecznie nie jest to akceptowane. W praktyce ludzie często odczuwają to w ten sposób: Tak naprawdę nie przeszkadza mi to znacząco w moim życiu, ponieważ nadal odnoszę sukcesy, moje życie rodzinne na tym nie cierpi, ( mówię tu o łagodniejszych przypadkach), ale nakręcam się na to, bo gdzieś tam przeczytałem, że takie zachowania to nerwica natręctw, że to nie jest normalne żeby np. myć ręce dziesięć minut.(...)

Zapraszamy do przeczytania całego wywiadu >>tutaj <<
 
Joanna Leo- psychologonline.tv

*Joanna Leo pracuje z klientami Psychologonline.tv. Jest psychologiem, terapeutką i trenerką umiejętności psychospołecznych/coachem z doświadczeniem i edukacja nabytą w USA.

piątek, 23 sierpnia 2013

FRONT WYZWOLENIA NERWICY: DEKALOG


1.    ZRÓB NATRĘCTWO PUBLICZNIE I SKOŃCZ JE.
2.    BĄDŹ SILNY.
3.    NIE WSTYDŹ SIĘ.
4.    WALCZ O SWOJE PRAWA.
5.    KWESTIONUJ ARGUMENT „BO WSZYSCY TAK ROBIĄ”
6.    KWESTIONUJ AUTORYTETY, NAWET POWYŻSZY DEKALOG.
7.    BĄDŹ KIMŚ I MIEJ PLAN NA LATA
8.    JAK CZUJESZ SIĘ ŹLE TRZYMAJ SIĘ OGÓLNEGO PLANU.
9.    MASZ PRAWO DO BŁĘDÓW
10.  JESTEŚ CZĘŚCIĄ ŚWIATA I GO TWORZYSZ.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Granice

Polska. Supermarket. Robię zakupy, biorę masło, pierwsze z brzegu. Płacę. Kasjerka mnie się pyta czy mam kartę stałego klienta. Dziękuję. W domu kroję bułki, wyciągam masło z lodówki. Patrzę a tam data ważności do dzisiaj.

Mała gruba pani codziennie układa w sklepie produkty na półkach, przeterminowane ustawia jako pierwsze z brzegu. Sklep nie ma polityki zarządzania produktami przeterminowanymi. Dlatego jak robię zakupy to zawsze biorę te produkty, które są ustawione dalej w kolejności.

Założę się, że w Szwecji mają politykę zarządzania produktami przeterminowanymi. I tam można spokojnie brać produkty pierwsze z półki, bez obawy, że ktoś nas oszuka.

Szwecja. Supermarket. Pewna Szwedka nigdy nie bierze pierwszego z brzegu szamponu, ponieważ wiele osób go już dotykało, a ona będzie go używać pod prysznicem. Więc bierze szampon dalszy w kolejności. Podobnie robi w przypadku innych produktów. Bierze te dalsze w kolejności.



czwartek, 18 lipca 2013

Poznaj historie nerwicowców

Poznaj historię Marleny cierpiącą na nerwicę lękową:


Nazywam się Marlena. Z nerwicą lękową walczę już 5 lat. Wszystko zaczęło się w 1 gim. To ok. 2008 rok. Niestety nie mogę zdradzić publicznie co jest u mnie powodem tej choroby. Początki choroby były jeszcze do zniesienia, płaczliwość, nerwy, ale później było znacznie gorzej >>>

Czytaj więcej >>> historia marleny

niedziela, 14 lipca 2013

Priorytety

Kladlem sie spać, co jest rzeczą nader trudną, bo jak to przecież nie będę świadomy? Będę śnił? O Jezu a jak połknę pająka!

Więc mam caly zestaw rytuałów przed położeniem się spać. zastnawialem się tylko czy nie wyjąć z prądu wtyczki od kompa. Żeby się nie grzał. Wyjąć? Nie wyjąć? Wyjąć nie wyjąć? Myślałem i rozcielałem łóżko.

Przypomniałem sobie, że kiedyś miałem tyle tego typu myśli, że zapisywałem na kartce żeby nie zapomnieć wykonać natręctw. Powiedziałem to psychologowi, a on powiedział dobrze, a teraz spal tą kartkę. Ja wszystkie natręctwa z tej kartki po kolei wykonałem.

Wczoraj pomyślałem, że oleje tą myśl z wyjęciem wtyczki i położe się, a jeżeli będę leżał i nie będę mógł zasnąć przez to to wstanę i odłącze. Położyłem się spać i zasnąłem.

To, że udało mi się zasnąć bez wykonywania natręctw jest zasługą doświadczenia, wiedzy skąd biorą się u mnie silne emocje, które powodują natręctwa. Skoro wiedziałem, że wszystko dotyczy strachu przed położeniem się spać. To logicznym było położenie się i spróbowanie zasną, a w razie czego robienie natręctw.

Kiedyś tego nie wiedziałem. Myślałem, że myślenie o wyjęciu wtyczki wiąże się z racjonalnym chęcią wyjęcia jej żeby oszczędzić prąd, czy związane z czymś innym. I kiedyś bym debatował nad tym długo i tracił czas niepotrzebnie. A to dlaczego? Bo nie wiedziałem skąd we mnie poczucie strachu. Teraz wiem, że przed zaśnięciem.

A jak zdobyć doświadczenie? Żyć i tyle. Szpital psychiatryczny to złe rozwiązanie. Ponieważ nie ma się tam do czynienia z życiem tylko z odosobnieniem. Człowiek się niczego nie uczy tylko ma czas wykonywać natręctwa. A, dlaczego ma czas wykonywać natręctwa? Bo karmią go, dają mu lokum, więc czym ma się zajmować? A gdyby go wypuścli i powiedzieli żyj sobie sam to po piątej nocy pod mostem stwierdziłby, że nie ma czasu myśleć o wyjęciu wtyczki tylko musi kurwa zarobić na spanie.

Priorytety. Inna rzecz gdy człowiek z natręctwami jest na tyle dysfunkcyjny, że go wsadzą na siłe do psychiatryka albo do więzienia. Tam się na pewno nie wyleczy. I wtedy wszyscy ludzie będą się składali na to żeby mógł sobie jeść, spać, i zajmować się natręctwami.


czwartek, 27 czerwca 2013

Igranie z ogniem

Gdzie kończy się świat realny, a zaczyna wyobraźnia.


Wyobraźnia dar i przekleństwo

Marzenia - plusy wyobraźni
Wyobraźnia jest darem, który może być przekleństwem jak się go nieumiejętnie używa. Wyobraźnia jest narzedziem, które jest uruchamiane przez emocje. Następnie wyobraźnia pracuje wytwarzając obrazy związane z tą emocją. Jeżeli mamy człowieka paranoika, to emocja paranoi pobudzi wyobraźnię do wytwarzania paranoicznych myśli (przykład: Macierewicz). Jeżeli czegoś się boimy analogicznie wytwarzane są takie obrazy. Ale pamiętajmy i o drugiej stronie. Silne pozytywne emocje rzucone na wyobraznie uruchamiaja bardzo pozytywne obrazy, wtedy mówimy, że nasza przyszłość rysuje się w kolorowych barwach.

 

Zaprzęgamy mózg do akcji

 

Tak to mniej więcej wygląda. Osoba z bogatą wyobraźnią przeżywa wszystkie emocje silniej. Strach przeżywa mocniej, by potem zorientować się, że nie było czego się bać. Jest pełna nadziei, by następnie przykro się rozczarować, bo wyobrażała sobie za dużo. W pewnym momencie życia wytwarza się myśl, katalizator, żeby nie wyobrażać sobie za dużo. Chroni to nas przed doznawaniem między innymi przyszłych rozczarowań

 

Jak działa katalizator "nie wyobrażaj sobie za dużo"

 

Jest szary dzień, przygnębiający, oagrania nas złe samopoczucie, że coś niedobrego sie wydarzy. Zaczynają nam się rysować scenariusze, w którym miejscu może nastąpić atak. Wtedy włącza się katalizator, który nam mówi, że wyobraznia idzie za daleko i wszystkie kolejne myśli będą wyobrażeniami. W tym momencie mamy dwie możliwości. Albo przestać myśleć, albo poigrać trochę z wyobrażeniami i popatrzeć gdzie nas zaprowadzą, może napiszemy jakąś ciekawą książkę? Tylko tutaj zaczynamy igrać z ogniem, ponieważ musimy pamiętać, że wchodzimy na ścieżkę wyobrażeń, a nie myśli. Wchodzimy do świata nierealnego, gdzie budowane scenariusze nie mogą stanowić podstaw do naszych zachowań w realnym życiu.

 

                                                        Co z przeczuciem i intuicją?

 

Niezbadana podświadomość
Cały czas tutaj mówię o naszej świadomości. Nie wiem jak poniższy opis ma się do naszej podświadomości. Jak tam sie gromadzą myśli i wyobrażenia? I skąd się bierze coś takiego jak przeczucie czy intuicja? Czy to jest wynik analizy wyobrażeń i myśli, na które nie mamy wpływu? Czy zatem kierować się przeczuciem i intuicją? Jak odróżnić przeczucie od wyobrażeń?

 

 

Czy można marzyć,  Macierewicz i wnioski

 

Nasuwa się też pytanie czy można marzyć? I jak zwyle tutaj chodzi o umiar, bo marzyć można tylko, że jak ktoś marzy za wysoko to musi się liczyć, że upadek będie bolesny. Przytoczę jeszcze raz Macierewicza, nie mam nic do tego posła, ale wydaje sie być dobrym przykładem. Przykładem tego, że paranoik może funkcjonować normalnie w życiu, a ze swej choroby nawet stworzyć linię partyjną. Wydaje się, że nie ma on problemu żeby starać się rozróżnić między wyobrażeniami a światem realnym. Najwidoczniej jego doświadczenie życiowe podpowiedziało mu, że nie potrzebuje katalizatora, który pomoże mu odróżnić wyobrażenia od świata rzeczywistego.

 Nerwica to nie wszystko i Front Wyzwolenia Nerwicy


Całkiem możliwe, że jest to spowodowane jego wewnętrzną charyzmą, tak jak w przypadku Hitlera, którego siła spowodowała narzucenie jego wyobrażeń o świecie wielu osobom. Znaczy to tyle, że nerwicowość, "nienormalność" jest jedną z ludzkich cech, a jeżeli ktoś ma przy tym dużą charyzmę to narzucając swoją "nienormalność" sankcjonuje ją jako "normalność." Wniosek jest taki: słabego nerwicowca nazwą świrem, silnego nazwą ekcentrykiem. I pytanie, w której grupie wolicie być?

sobota, 25 maja 2013

Myślenie Magiczne

kości_do_gry
kości do gry Ⓒ
Wyrzucilem pięć szóstek kośćmi do gry, w trzech rzutach. To coś znaczy. Coś dobrego. Czekam, aż ta dobra rzecz się wydarzy. Na razie nie rzucam, choć kości stoją na stole i kuszą żeby się pobawić. 

Ale jestem twardy, nie chcę zapeszyć. Szczególnie, że przede mną parę ważniejszych decyzji, więc chcę żeby te szóstki nałożyły się na te decyzje. Dopiero po ich podjęciu rzucę znowu kośćmi.

Boję się, że pisząc to zapeszę. Zdradzę. Ale chęć analizy jest silniejsza. Coś jest w myśleniu magicznym związanego z natręctwami. Pisałem już o zaklinaniu. O tym, że zaklęcia na stałe wpisały się w nasze życie, pod nazwą chociażby kosmosu czy Oceanu Spokojnego. Ale my natrętowcy używam zaklęć częściej niż inni. 

pojemnik_na_kości
Pojemnik na kości Ⓒ
Może to, dlatego że miałem zdewociałą babcię, która bała się godziny 22:22. Może jestem głupi, a czym więcej wiem, tym mniej używam zaklęć. Moje kości są święte, trzymam je w pojemniku, który przywiozłem z Peru. Większe liczby są fajniejsze, więcej znaczy lepiej. Suma oczek pięciu kości daje 30. Rzut powyżej 15 jest dobry. Poniżej jest zły.

Ale wyjściowy jest strach. Lęk, to, że jesteśmy sami na świecie, że musimy się sami bronić. Strach tak straszny że boimy się o nim myśleć. Chcemy wiedzieć, że będzie dobrze. Chemy mieć jakieś zapewnienie. Dzielimy świat na dwa, na pozytywne rzeczy i negatywne. Szukamy tych pozytywnych, chcemy widzieć, czuć, dotykać tylko pozytywnych rzeczy. Bo negatywne nas wciągają w depresje. Już nie widzimy świata realnego, tylko patrzymy na pozytywy, tylko one nas trzymają przy życiu, od nich się uzależniamy, od ładnych obrazków. Staramy się skupiać na pozytywach i wariujemy.

Dlaczego tak się dzieje? Przecież wszyscy dokoła mówią nam, że należy myśleć pozytywnie, że ta szklanka jest w połowie pełna! Jak zwykle kłania się tutaj umiar, złoty środek, Aurea mediocritas. Człowiek na szubienicy nie może mieć nadziei, że przeżyje. Może mieć nadzieję, że dobrze zakończy to życie. Dlatego nadzieję należy mieć, ale nadzieja nadużywana jest nazywana matką głupich. 


czwartek, 16 maja 2013

Powtarzanie wyrazów

Dzisiaj piszę sobie na chacie w temacie "Jakich mężczyzn poszukują kobiety?". Piszę "Takich, który postawi im dziecko i popilnuje aż urośnie" Dodaję duży uśmiech na końcu. I zrobiła się cisza. Ktoś pisze "No i cisza zapadła". Więc ja piszę "Mówię prawdę, więc brakuje kontrargumentów" ze znaczkiem oczka na końcu.

I gdy to piszę coś mi mówi w głowie: Napisz Mówię prawdę, więc nie ma dyskusji. Będzie to lżejsze, śmieszniejsze. Natomiast ja piszę dalej "kontraargumentów" ponieważ ostatnio jestem odważniejszy i mózg mi mówi, że są to zdania bliskoznaczne.

Po napisaniu zdania. W głowie mi cały czas siedzi, że lepiej byloby napisać "Mówię prawdę, więc nie ma dyskusji" ze znakiem oczka na końcu. Mam ochotę powtórzyć słowo dyskusja "nie ma dyskusji".

I wtedy sobie przypomniałem, że jednym z pierszych moich natręctw było powtarzanie wyrazów. Potrafiłem na przykład złożyć całkiem nowe zdanie żeby użyć wyrazu, który chciałem powtórzyć. Żeby nie wyglądało to głupio, że powtarzam pod rząd ten sam wyraz.

Teraz wydaje mi się, że wynikało to z tego, że byłem ignorowany i nie wierzyłem, że to co powiedziałem mogło do kogoś nie dotrzeć. I dlatego powtarzałem. W tym wypadku rozmowy na chacie być może bałem się, że to co mówię nie jest prawdą, dlatego chciałem to jeszcze raz przypieczętować, albo usłyszeć, że ktoś mówi, że tak, to prawda.

Być może to wynika z moich kompleksów. W dzieciństwie byłem niedoceniany i olany przez ojca, przez to szukałem poklasku u innych kumpli. Czułem się niedowartościowany. Dlatego też dużo mówiłem żeby zwrócić na siebie uwagę.

Jeszcze rok temu pisząc to zdanie na czacie zatrzymałbym się i po dłuższym przemyśleniu napisałbym "Mówię prawdę, więc nie ma dyskusji" z oczkiem na końcu i miałbym poczucie, że napisałem doskonałe zdanie pasujące do sytuacji. I czułbym się dowartościowany. Albo nic bym nie napisał. Ale wtedy nie przypomniałbym sobie tego, co teraz wam piszę.

Ostatnio wrzuciłem drugi bieg i postanowiłem jeszcze raz się zmierzyć ze światem, więc jadę bardziej spontanicznie. I zaobserowałem, że natręctwa się cofają. Zaczynam chcieć nagle powtarzać słowa i zdania, zaczynam dużo gadać. Tak jak w dziecinstwie, kiedy opuścił mnie ojciec i chciałem zwrócić na siebie uwagę. Tylko wtedy jak dużo gadałem i powtarzałem wyrazy to się ze mnie śmiali i tym bardziej czułem się niedowartościowany. Więc starałem się to zmienić i ukryć natręctwa przez nadmierne analizowanie tego, co powiem, jak powiem, żeby dobrze wypaść. Czyli w ten sposób jeszcze bardziej zaogniłem ranę. Gdy zatkałem ten wypust, stłumiłem, to energia wychodziła w inny sposób, zaczynałem się zachowywać aspołecznie. A ludzie karcili mnie za takie zachowania, bo nie rozumieli, że to jest wypust energii w złym miejscu, dlatego że stłumiłem moje naturalne zachowania, spowodowane kompleksami i niedowartościowaniem.

Więc sam znalazłem ten zawór i go odblokowałem. Nie wiem jak to się stało. Może po prostu miałem szczęście. Pamiętajmy, że mam ponad trzydziestkę, więc trochę to zajęło. Teraz widzę jak natręctwa się cofają do tych pierwszych. Gadam dużo, powtarzam wyrazy, a jeżeli ktoś się śmieje to pokazuje mu palec. 



środa, 15 maja 2013

Nerwica to CZŁOWIEK w pigułce

Zaklinanie jest jeszcze jednym przykładem tego, że nerwicowcy odzwierciedlają w soczewce naturę człowieka. Ludzie zaklinali od wieków. >>> Czytajcie w zakładce SCHEMATY DZIAŁANIA Nerwica Natręctw a Zaklinanie.

Polska to nie Jamajka i palić trzeba.

Znalazłem ciekawą stronę www.szaffer.pl. Koleś żył z nerwicą, zrobił stronę i wydał książkę. Parę rzeczy mi się spodobało. Po pierwsze prosty język, chociaż "Moja historia" jest dobra na początku, a potem zaczyna nudzić. I jeszcze zapamiętałem cytat z Johna Wayne "Courage is being scared to death – but saddling up anyway" Co znaczy w wolnym przekładzie, że boisz się czegoś jak kurwa mać, ale mimo tego ujeżdżasz to. 

W pierwszym zdaniu Szaffer pisze, że pierwszego ataku paniki dostał po zapaleniu marihuany. I nie była to trawa, jaką jarali hipisi, tylko ktoś przywiózł prawdziwy stuff z zagranicy. Zmusza się mnie to do refleksji na temat tej wszechużytecznej rośliny i być może obrony jej przed mylnym wnioskiem czytelników, że po marihuanie autor dostał nerwicy. Otóż pamiętajmy przede wszystkim, że marihuana wyostrza zmysły, człowiek po joincie jest sobą do kwadratu, więc skoro Szaffer miał tendencje do paniki to jasnym jest, że po zapaleniu te tendencje się wyostrzyły. Równie dobrze mogło go to spotkać po jakimkolwiek zdarzeniu wywołującym silny wstrząs emocjonalny, zresztą jak później sam pisze, drugiego ataku dostał po topieniu się w morzu.

Przeciwnicy marihuany będą wam ukazywali same złe strony. Są przez to niewiarygodni, bo skoro marihuana jest tak zła to dlaczego ludzie po nią sięgają? Otóż sięgają z jednego prostego powodu, po marihuanie człowiek czuje się dobrze. Jest rozluźniony, gadatliwy i ma ochotę coś zjeść. Po zapaleniu marihuany mamy inne spojrzenie na zewnątrz jak i wewnątrz siebie, dzięki temu widzimy siebie z dystansu i widzimu też swoje dawne wspomnienia.

Marihuana oczywiście może wywołać paranoje, przyspieszone bicie serca, szczególnie u paranoika, chorego na nerwice, ale jeżeli ktoś zna marihuanę, potrafi żyć obok swoich paranoicznych myśli, to nie da się wciągnąć tylko będzie patrzył z boku. Człowiek, który potrafi się opanować, ma władzę nad swoim życiem, będzie czerpał z marihuany same pozytywne rzeczy.

To jest oczywiście sytuacja idealna. Bo jak wiemy nie wszyscy potrafią się opanować, nie wszyscy są bezproblemowi. I tylu ilu jest ludzi tyle jest rodzajów zachowań po marihuanie. Faktem jest natomiast, że nie odnotowano zgonu, ani przedawkowania marihuany. W najgorszym przypadku można zblednąć i się pożygać. 

Minusem marihuany jest paradoksalnie jej plus, człowiek czuje się dobrze, jest zadowolony z siebie. Przy częstym paleniu wpadamy w stagnację i w naszym życiu nie zachodzą zmiany. Jest to spowodowane tym, że nie odczuwamy negatywnych uczuć, a one często są znakiem, że należy coś zmienić. Pewnie, dlatego marihuana jest zakazana w Polsce. Gdyby wszystkie dzieci Tuska się wyluzowały i przestały pracować to, kto by napilł w kominku? A Polska to nie Jamajka i palić trzeba.




środa, 8 maja 2013

Rytuały

Nerwica natręctw jest bardzo blisko życia, możemy o kims mówić, że jest natrętem, chociaż nie ma zdiagnozowanej nerwicy natręctw. Ta sama analogia dotyczy rytuałów. 
studniówka czerwone majtki
Symbolika Studniówki początek przejścia w dojrzały wiek.

Rytuał to zespół symbolicznych sekwencji sformalizowanych czynów i wypowiedzi. Rytuały występują w życiu codziennym, w kulturze, w religii, jak na przykład chrzest, przyjęcie komunii, są też rytuały świeckie, jak matura, symbolizująca przejście w stan dojrzałości.


Jak pisze Freud "Przekroczenie lub niedopełnienie rytuału wywołuje lęk, jakby samo zejście z tej magicznej drogi stanowiło przestępstwo." Wszyststkie rytuały służą tłumieniu tego lęku, który wiąże się z zetknięciem się człowieka z nieznanym. Według badań, niemowlęta, które wychowują się w zrytualizowanym środowisku domowym, harmonijnym powtarzanym schemacie dnia, karmienie, spanie o tej samej porze, są spokojniejsze niż niemowlęta wychowane w chaosie.

U osób znerwicowanych o silnym natężeniu lęku rytuały, czynności rytualne, pojawią się w ciągu dnia, przy wykonywaniu czynności, przy których większość osób rytuałów nie odprawia, albo odprawia w mniejszym natężeniu. Przykładem może być pójście spać. W katolicyzmie przed zaśnięciem odmawia się pacierz. Osoba z nerwicą natręctw potrafi odprawić całą litanię czynności iracjonalnych, będących swoistą prywatną religią, zanim zaśnie. Wiąże się to ze schematycznym rozcieleniem łóżka, umyciem się, gdzie niejednokrotnie magiczną liczbę stanowi cyfra 3 (trzy razy zgaszenie światła, trzy razy powtórzenie czynności). Ta sama rzeczy dotyczy schematów i rytuałów przed przystąpieniem do posiłku.


wtorek, 30 kwietnia 2013

Aviator i nerwica natręctw.

Aviator to film Marina Scorsese przedstawiający sylwetkę Howarda Hughesa (Di Caprio), człowieka który żył marzeniami, ale jednocześnie nie był wolny od ciemnych stron życia. Nerwica natręctw potrafiła zamknąć go w domu na parę miesięcy. 

Howard Hughes panicznie bał się zarazków, kurzu, tworząc wokół siebie kwarantannę. Howard Stern Hughes urodził się w 1905 roku, zmarł w 5 kwietnia 1976. Był konstruktorem lotniczym oraz producentem filmowym. W 1935 roku w swoim samolocie ustanowił rerkord prędkości 567 km/h. Twórca amerykańskich linii TWA, założyciel Insytytu medycznego Howarda Hughesa.



poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Między młotem a kowadłem

Taki paradoks u siebie zauważyłem. Ojciec wychowywał mnie tak, że karcił mnie za okazywanie podstawowych ludzkich uczuć. A matka z drugiej strony wpajała we mnie poczucie winy, że tych uczuć nie okazywałem. Być może stąd wziął się u mnie lęk i poczucie winy, które towarzyszą mi przez całe życie.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Kwantowanie życia

Jedną z metod pozbycia się uciążliwych natręctw jest tak zwane KWANTOWANIE ŻYCIA.

Weźmy o to taki przykład. Budzę się w niedzielę o siódmej rano, w myślach analizuję sen. Nie mogę znowu zasnąć, więc ide się odlać. Podciągam spodenki, wracam do łóżka. Ciągle jestem spięty. W myślach powracam do chwili gdy podciągałem spodenki. Uważam, że zrobiłem to zbyt sztywniacko, przykładając za dużą wagę do tego, i przez to jestem teraz taki spięty i nie mogę zasnąć. Poprawianie spodenek przed snem należy do moich rytuałów przed zaśnięciem. Każdy ma takie rytuały, w mniejszym lub większym natężeniu. Ale to jest temat na inny post.

Wracamy do łóżka. A więc leżę i spięty przewijam czas w głowie jakby to było gdybym na luzie poprawił spodenki i teraz bym już zasypiał. Czuję się winny, że przez moje działanie teraz nie mogę zasnąć. Mam ochotę powtórzyć sytuację, wstać poprawić spodenki i się jeszcze raz położyć. I to jest moment gdzie używamy narzędzia KWANTOWANIE ŻYCIA. Otóż należy spojrzeć na sytuację z ZEWNĄTRZ. Wtedy widzę że położyłem się poprzedniego wcześnie i może po prostu nie jestem już śpiący. Poprawianie spodenek nic nie da, bo być może czas wstawać. Więc daję sobie 30 minut na zaśnięcie albo wstaję.

I to jest właśnie KWANT 30 MINUT, czyli odstęp czasu jaki w normalnej sytuacji jest potrzebny, gdy ktoś się obudził i nie może zasnąć. Tak się żyje z natręctwami, a właściwie obok natręctw, które niczym statki z myślami pływają po naszym morzu świadomości. My pozwalamy im pływać, natomiast widzimy rzeczy do nich nadrzędne.

To KWANTOWANIE przenosimy na inne sfery życia. Czyli patrzymy ile czasu powinny zajmować nam poszczególne rzeczy, które w ciągu dnia wykonujemy, i mniej więcej trzymamy się tych kwantów czasu. Zauważymy, że niektóre rzeczy zajmują nam dłużej, bo mamy przy tym natrętne myśli. Więc możemy je skracać. Natomiast zawsze przy tym pamiętajmy, że mamy wolność wyboru. Jeżeli potrzebujemy dłużej nad jakąś rzeczą posiedzieć to siedzimy, nic na siłę, bo czasem czym bardziej będziemy chcieli skrócić i walczyć z natręctwami to tym bardziej one nas zablokują. Więc krok po kroku, czasami nam się uda skrócić, czasami nie. Nie od razu Rzym zbudowano.

sobota, 27 kwietnia 2013

Syllogomania, Compulsive Hoarding, czyli Nadmierne Zbieractwo.

Nawiązując do poprzedniego postu, o powiększaniu swojej pamięci operacyjnej poprzez powiększanie swojej przestrzeni życiowej, doszliśmy do zagdanienia nadmiernego zbieractwa i obawy przed pozbyciem się czegoś nieużytecznego.

Otóż jak sprawdziłem w wikipedii jest nawet na to nazwa "Syllogomania" natomiast angielski odpowiednik jest tutaj lepszy "Compulsive Hoardnig" czyli kompulsywne, nadmierne, zbieractwo.

Temat ten dobrze charakteryzuje odcinek Southpark Insheeption. Jest to gra słów: Insheeption nawiązuje do "Incepcja" film opowiadjący o wnikaniu w głąb swojej psychiki i "Sheep" czyli owce, charakteryzujące zbieractwo:


Cały odcinek można zobaczyć na stronie southparku.

Jak Statki na Niebie.

Czyli ten, kto ma większą pamięć operacyjną tym lepiej radzi sobie z natręctwami.


Wczoraj upilem się wódką, bo od piwa mam nadkwasote. Mieszalem sobie wodke z herbatą, dobra wodkę, Finlandię, dzięki temu rano czułem się ok. Nie mogłem tylko spać, bo łączyłem w głowie pewne fakty. Nie mogłem się doczekać kiedy wstanę, zjem omlet z bekonem, i zabiorę się za pisanie. Oczywiście wszystko już sobie ułożyłem, nawet tytuł "Jak Statki na Niebie". Dobry tytuł powstaje na końcu, więc jeszcze go zweryfukujemy.

Po pierwsze, natknąłem się na bloga "http://nerwica-lekowa.blogspot.com/" jest tam dobry wpis "Jak radzić sobie z nerwicą". Opisuje on sytuację, kiedy znerwicowany człowiek tłumi emocje gdy ktoś sie wpycha przed niego w kolejce. Tłumi emocje, ponieważ się boi albo wstydzi, nie wiadomo. Jest to jedna z przczyn nerwicy natręctw, tłumienie podstawowych ludzkich odruchów, emocji. Może być to na przykład spowodowane tym, że dziecko było terroryzowane przez ojca, który zabraniał mu okazywania emocji. Sam mam w tym doświadczenie, że chrząknięcie czy jakikolwiek ludzki odruch sprawiało, że ojciec wpadał w furię.

No i teraz zgodnie ze schematem te tłumione emocje muszą gdzieś ujść. Często mamy wtedy do czynienia z taką oto sceną, że człowiek tłumi podstawowe emocje, aż w końcu wybuchają one ze zdwojoną siłą, co powoduje zachowanie aspołeczne. Osoba wtedy doznaje ostracyzmu społecznego i utrzymuje się w błędnym przekonaniu, że okazywanie emocji jest złe. Czyli spirala się nakręca.

Druga myśl, która mi przyszła do głowy. Czytałem ostatnio książkę "Sztuczny Mózg" Andrzeja Bullera. Są tam opisane cztery rodzaje ludzkiej pamięci oraz pamięć operacyjna, jako element łączący. Pamięć operacyjna jest jak morze, po którym pływają różne statki. Statki te przewożą różne kontenery zdarzeń z przeszłości. W pamięci operacyjnej analizujemy te zdarzenia, łączymy je z systuacją teraźniejszą, przyszłą i w ten sposób myślimy.

I teraz uwaga stawiam tezę: Ten, kto ma większą pamięć operacyjną tym lepiej radzi sobie z natręctwami. Ponieważ natręctwa to są myśli, które jak statki pływają nam w codziennym morzu świadomości. Jeżeli ktoś posiada małe morze, akwen, to statki z natręctwami będą mu się ledwo mieściły ze statkami z pamięcią z przeszłości, i z obecnymi zdarzeniami, w ten sposób statki natręctwa wyprą ważniejsze statki i osoba będzie zaniedbywała swoje teraźniejsze życie. Natomiast osoba, która ma dużą pamięć operacyjną, ocean, to zmieści wszystkie ważne statki, razem ze statkami z natręctwami. I będzie normalnie funkcjonowała.

Jak zwiększyć pamięć operacyjną? Na przykład poprzez usunięcie za dużej liczby statków z kontenerami pamięci. Czyli sprzątanie, a raczej pozbywanie się balastu. Tylko pamiętajcie, że nie można tego robić na siłę. Trzeba krok po kroku. Jak poznać, że macie za małą pamięć operacyjną? Otóż rozejrzycie się wokół. Jeżeli w swoim mieszkaniu gromadzicie śmieci to znaczy, że na waszym morzu pływają statki że śmieciami. To się nazywa "hoarding" czyli nadmierne zbieractwo. Wtedy osoba czuje lęk przed wyrzuceniem pewnej rzeczy, gdyż może się przydać w przyszłości. Jak już wspomninałem, za feng shui, nasze otoczenie jest ściśle związane z naszym wnętrzem, więc poprzez wyrzucenie śmieci fizycznych tym samym pozbywamy się balastu emocjonalnego.

Na koniec sytuacja, która naprowadziła mnie do stworzenia powyższej tezy. Wymiana mailowa z klientem. Wymiana mailowa to dobry temat do analizy, ponieważ o sobie uczymy się poprzez intereakcję z innymi ludźmi, rozmowa jest zbyt szybka, natomiast wymiana mailowa daje czas na przemyślenia. A więc, rozmawiam mailowo z klientem, dobijamy targu, i nagle pojawia mi się w głowie pewna myśl, natomiast nie jestem pewien czy ją wyrazić w rozmowie. Więc ta myśl zostaje jakby zawieszona, do użycia bądź nie. Także jest właśnie takim statkiem, który mi pływa po pamięci operacyjnej. A jednocześnie ja koncentruję się na ważniejszych elemantach rozmowy, trałowcach z porządnym ładunkiem zamówienia. Czy ta myśl jest tłumioną emocją, której boję się wypowiedzieć? Nie wiem.

Dobrnęliśmy do końca wpisu i należy zwerfikować tytuł, myślę, że dodam podtytuł " Ten, kto ma większą pamięć operacyjną tym lepiej radzi sobie z natręctwami.". I przepraszam jeżeli komuś uruchomiłem w głowie De mono "Jak statki na niebie:)" W ogóle popieprzona ta piosenka "Widzę twoje kapelusze jak statki na niebie?" Powinni ją wykorzystać w reklamie alior banku ;)

sobota, 20 kwietnia 2013

Skąd się bierze przesadne poprawianie.

opublikowane w Schematy Działania

Dzisiaj uświadomiłem sobie, że moje natręctwa czynnościowe układanie czegoś, dokładne precyzyjne, przestawianie przedmiotów, są wynikiem moich myśli. (Stąd pewnie bierze się feng shui, poprzez analogię, że to jak ustawimy świat wokół nas to przejdzie do naszego wewnętrznego sposobu myślenia.) Przesadne roztrząsanie spraw w umyśle, głębokie analizowanie mało istotnych rzeczy sprawia, że i na zewnątrz zaczynam układać ubranie na krześle, zaczynam dociskać otwarte szafki, aż do bólu.

Życie z natręctwami.

Ostatnio zostałem zapytany (na chacie Onetu, na który serdecznie zapraszam, pokój nerwica natręctw) o to czy ja się wyleczyłem z natręctw? Otóż ja się nauczyłem żyć z natręctwami, są one częścią mnie. Tak jak Russel Crowe w filmie Piękny Umysł żyje ze swoimi halucynacjami.

Dam wam taki przykład. Moja matka rozeszła się z ojcem, a winą za to obarczyli mnie. Co jest oczywiście nonsensem. Do tej pory przyjeżdża do mnie i opowiada, jaki to ojciec jest zły. To jest jej sprawa i nie powinna mnie tym obarczać, ale jest mi jej szkoda, więc jej słucham. Dzisiaj zadzwoniła do mnie i powiedziała, że znowu przyjedzie, więc krótko odpowiedziałem -nie. Po czym zaczęło mnie męczyć duże poczucie winy i w głowie leciała mi myśl, że powinienem był powiedzieć kulturalniej, w głowie leciała mi myśl „Przykro mi, ale dziś podziękuję” „Przykro mi, ale dziś podziękuję”.

Wiedziałem, że to jest irracjonalne, bo miałem prawo odmówić i zająć się swoimi rzeczami. Ale poczucie winy i myśl powracała. W takich wypadkach dziesięć lat temu zaciąłbym się i skoncentrował na bezsensownym roztrząsaniu tematu czy postąpiłem dobrze czy źle. W myślach roztrząsałbym temat z przesadną dokładnością, analizując wszystkie za i przeciw, a na zewnątrz miałoby to odzwierciedlenie w moim działaniu, czyli na przykład siedziałbym pół godziny przed talerzem i układał widelec i nóż. W ten sposób straciłbym cały ranek, a następnie dzień. Na bezsensownym roztrząsaniu.

Natomiast dzisiaj nauczyłem się żyć z natręctwami, więc zjadłem śniadanie, w głowie cały czas mi leciało „Przykro mi, ale dziś podziękuję” „Przykro mi, ale dziś podziękuję”. Natomiast nie pozwalałem żeby ta myśl mnie wkręciła. Następnie zająłem się prysznicem, pracą. Załatwiłem sprawę faktury z moim operatorem komórkowym, a w głowie mi leciało cały czas „Przykro mi, ale dziś podziękuję” „Przykro mi, ale dziś podziękuję”. Nie mówię, że to jest łatwe, bo kurwesko trudno się przy tym skoncentrować.

Na koniec należy odpowiedzieć na pytanie, kiedy taka pojawiająca się myśl jest natręctwem, a kiedy wyrzutem sumienia. Otóż chodzi tutaj o granice. Jeżeli ktoś postąpi źle, ukradnie, zrobi komuś krzywdę, to taka myśl będzie jego wyrzutem sumienia, i to jest rzeczą naturalną. Natomiast, jeżeli komuś odmówiliśmy, bo na nas naciskał i teraz czujemy poczucie winy, że ta osoba może być smutna to jest to reakcja absolutnie przesadzona. Więc tak oto żyje się z nerwicą natręctw, będąc cały czas świadomym, że moje odczucia są wyjaskrawione i niewspółmierne do rzeczywistości.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Tłumienie

Ostatnio w czasie rozmów o nerwicy natręctw dużo słyszę o tłumieniu. O tak zwanym „tłumieniu natręctw” żeby łatwiej było funkcjonować. Nawet ktoś mnie zapytał „Jak tłumić natręctwa?” Zawsze wtedy odpowiadam, że jest to niemożliwe. Jeżeli coś tłumimy to znaczy, że i tak to z nas wychodzi. Zresztą taka jest etymologia słowa „tłumienie”, na przykład tłumik samochodowy służy tłumieniu dźwięku, ale zawsze powietrze wychodzi w takiej samej objętości.

Dzisiaj oglądając film Policja Zastępcza „The Other Guys” zobaczyłem scenę, w której siedzi dwóch policjantów gryzipiórków naprzeciw siebie, na komendzie, i jeden wkurwia się na drugiego za to, że ten sobie podśpiewuje. Na to ten, który sobie podśpiewuje,odpowiada mu „Jeżeli chcesz żebym tłumił emocje to tego nie zrobię.”

I bach! Zaraz mi się przypomniała scena jak miałem pięć lat leżałem w łóżku z rodzicami i bawiłem się samochodem z klocków. I chrząknąłem, i tata powiedział mi żebym nie chrząkał. Jeszcze raz chrząknąłem i tata wziął mój samochód i rozpierdolił o ścianę. Tylko, że ja wtedy nie powiedziałem mu „Jeżeli chcesz żebym tłumił emocje to tego nie zrobię”. Tylko je stłumiłem, starałem się nie chrząkać, nie kichać, kontrolować się.

Czyli mamy tłumienie. No a teraz zgodnie z funkcją tłumika gdzieś te emocje muszą wyjść, pompują się jak balon, aż w końcu ciało nie wytrzymuje i emocje zaczynają wychodzić wszystkimi porami, domagając się swoich praw do okazywania. Jednymi z takich katalizatorów są wtedy natręctwa.

sobota, 2 lutego 2013

Retrospkecja.

Wczoraj po bacie, zimnym piwku i wieczornym spacerze do supermarketu, przypomniałem sobie, że jak byłem mały to tata kazał mi ustawicznie naciskać na nos, żeby mi nie urósł taki duży, jak dziadkowi.

Miało to zapewne działać w ten sam sposób jak bandażowanie stóp małym dziewczynkom w Chinach. W ten sposób zostało mi wpojone jedno z pierwszych natęctw. Ojciec przerzucił na mnie swój irracjonalny lęk (przed dużym nosem) i irracjonalne "magiczne" działanie, które miało ten lęk usuwać. Innymi słowy, to ojciec bał się i kazał mi wykonywać dziwne czynności. Pod pretekstem pomocy mi.

To dosyć skomplikowana struktura, więc nie dziwne, że jej nie rozumiałem jako dziecko. Działałem emocjonalnie, więc uważałem, że powinienem tak robić, bo tata robi to dla mojego dobra. Oczywiście nos mi urósł duży, a naciskałem na niego jeszcze do klas liceum

Nerwicę natręctw można nabyć w dzieciństwie. Ja zostałem wychowany w dosyć hardcorowym środowisku. Mój ojciec wychowywał się bez ojca, w domu bardzo surowej matki. Uważam, że wpłynęło to na jego ustawiczny brak poczucia bezpieczeństwa. Matka natomiast wychowała się w domu alkoholika i jest niezrównoważoną kobietą, wpadającą w niekontrolowany gniew. Więc wychował mnie zalękniony ojciec i niezrównoważona psychicznie matka.

Matce nie mogłem zaufać, ojcu też nie bardzo. Rodzice w ogóle nie szanowali mojej prywatności. Jak wyjeżdżałem na kolonie to po przyjeździe mogłem zastać wszystkie moje rzeczy splądrowane. Byłem poddawany nieustannej inwigilacji. Nie wpływało to dobrze na mnie. Zaczynałem tracić zaufanie do ludzi, tak jak kiedyś stracił mój ojciec, i zaczynałem być psychicznie niezrównoważony, tak jak moja matka.

Rodzice widzieli to i zaczynali mnie ukrywać, bo się wstydzili przed innymi. Zamknęli mnie w odizolowanym szpitalu poza miastem. Próbowali siłą zrobić ze mnie normalnego człowieka, ale jednocześnie swoimi zachowaniami dawali całkiem inny przykład. Można to porównać do tego jak pijany alkoholik mówi swojemu synowi "Synu nigdy nie pij, pamiętaj wódka jest zła!". Więc oto jestem - skrajnie nieufny i niezrównoważony, a swój wpojony lęk maskuję pod rutynowo wykonywanymi czynnościami :)




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Mania Prześladowcza.

Mania prześladowcza występuje przy nerwicy natręctw, przy nerwicach generalnie. Ma to swoje źródło w bezkresnym braku zaufania do innych ludzi i szybkim wycofywaniu się ze środowiska po byciu zranionym, lub oszukanym, przez inną osobę.

Czarnowidztwo jest nierozerwalnie związane z manią prześladowczą. Szukanie i ubezpieczanie się zawsze od najgorszych scenariuszy. To, wraz z brakiem zaufania do innych, tworzy otoczkę, że wszyscy chcą cię okraść lub cię skrzywdzić.

Jest i druga strona medalu. Mania prześladowcza związana jest z faktem, że się jest w centrum zainteresowania innych osób, że inne osoby cię śledzą, każdy twój ruch. Natomiast przy dobrym samopoczuciu mania prześladowcza zamienia się w widownię gloryfikującą twoją osobę, gdzie ty jesteś w centrum zainteresowania i czujesz się jak celebryta wyniesiony na wyżyny. Lęk nagle zamienia się w ekstazę. Jeżeli obejmiemy to umysłem to okazuje się, że ani w jednym, ani w drugim przypadku nasze reakcje są niewspółmierne do rzeczywistości.

Więcej o manii prześladowczej w >Wywiadzie z psycholog Joanną Leo.

środa, 9 stycznia 2013

Natręctwa myślowe.

Zorientowałem się, bo ktoś mnie zapytał, jakie mam natręctwa, oprócz mycia częstego rąk, bo mam paranoje bakterii i brudu. Otóż natręctwa myślowe. Weźmy dla przykładu dzisiaj negocjowałem z klientem biznesowym mailowo. Negocjacja zazwyczaj się odbywa pytanie odpowiedź, pytanie, odpowiedź, klient był fajny, więc szybko odsyłałem odpowiedzi. W pewnym momencie klient przesłał maila, w którym napisał, że zaraz prześle kolejnego maila, i jednocześnie był to taki mail wyczekujący. Więc napisałem maila w stylu dobrze, ok., to czekam. Ale nie wysłałem go, ponieważ wtedy w negocjacjach wyszedłbym poza strukturę „mail za mail” i bym wykazał, że za bardzo zależy mi na złapaniu klienta, a wtedy on mógłby to wykorzystać w negocjacjach. Więc nie wysłałem maila, ale w głowie mi cały czas chodziła jego treść „ok. to czekam” „ok. to czekam” i cały czas tylko o tym myślałem. I teraz pytanie, kiedy to jest natręctwem, a kiedy normalną reakcją ludzką. Myślę, że jest to natręctwem, wtedy, kiedy nie pozwala nam funkcjonować normalnie, kiedy na przykład zapominamy o jedzeniu i o tym myślimy i na przykład zacinamy się w z mailem na tapecie i z myślą „wysłać czy nie wysłać” „wysłać czy nie wysłać”.

Tak przechodzimy do tak zwanego "zacinania się". Miałem to w nasileniu choroby.  Kiedy sprzeczne chęci zderzały się u mnie w głowie i żadnej z tych decyzji nie chciałem podejmować. Takie zacinanie się było nawet literalne, czyli potrafiłem w miejscu stać i się nie ruszać. Zdjęty strachem.

I tak przechodzimy do DRUGIEGO KROKU w leczeniu nerwicy natręctw. Pozwól sobie na zacięcie. Pozwól sobie się tak bać, że nie możesz się ruszać. Niech się inni dziwią i nazywają cię wariatem i niech mówią ci, że zachowujesz się nieładnie, kiedy na przykład nie odpowiadasz na ich pytania. To ich problem. Nawet, jeżeli mówią ci to twoi własni rodzcice "Że nie tak nie wolno się zachowywać, bo cię będą brali za wariata" to musisz mieć to w dupie.




wtorek, 8 stycznia 2013

Krok pierwszy w leczeniu nerwicy natręctw.

Komplikacja chcesz, ale się boisz.

Ile to razy miałeś na coś ochotę, ale się bałeś albo bałaś. A czym bardziej miało się ochotę tym strach był większy. Po fakcie, jeśli strach wygrał, żałowałeś, że byłeś tchórzem!

Albo łamałeś standardy, buntowałeś się. I płaciłeś za to. Dopiero teraz wiesz, że prawdziwa wolność to nie robić coś wbrew komuś, ale robić to, co się chce i mieć w dupie jak inni tego nie akceptują. Ale wtedy nie wiedziałeś czego chcesz.

My chorzy na nerwice natręctw jesteśmy dyskryminowani przez społeczeństwo, przez własne rodziny. Faszerują nas prochami i nas chowają, bo tak naprawdę boją się zobaczyć w nas swoje wady. Bo jesteśmy jaskrawością, to jest czym jesteśmy.

Chcesz zrobić natręctwo, ale się boisz, wstydzisz innych. To jeszcze bardziej cię wkurza, chcesz jeszcze bardziej. I te przeciwieństwa cię wypalają.

Dążymy do tego żeby natręctwa wykonywać na luzie. Rób natręctwa tu i teraz!!!
A potem zastanowimy się czy je leczyć.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Zapraszam do zakładki Schematy Działania...

Zakładka Schematy Działania

To jest schemat nerwicy natręctw jak się czegoś boisz:

Wiele razy na pewno wam się tak zdarzyło, że na przykład trzeba wyjść do sklepu żeby zrobić zakupy, a tam jest dużo ludzi, światła, w supermarketach, daleko się jest od domu, trzeba podjechać samochodem, człowiek się poci przy kasie i pot występuje na czoło i trzeba to ukrywać jakoś. A z drugiej strony się chce wziąć grzebyczek i tak na chama pokazać wszystkich, że się właśnie zaczesze przy kasie jak się spocę. Chociaż to by dziwnie wyglądało, ale właśnie, że się uczeszę przy kasie, bo jak się spocę to też się czeszę w domu, więc dlaczego mam się zachowywać inaczej w sklepie? Przecież jestem na luzie nie? W telewizji mówią, że trzeba być na luzie i być sobą – Adidas.

No i tak odszedłem znowu od schematu nerwicy do dojrzewania, buntu i indoktrynacji telewizyjnej.
A chodzi o to, że jak mamy wykonać coś stresującego to pojawiają się natręctwa. Dlatego często natręctwa związane są z drzwiami, gaszeniem świateł i tak dalej, bo ludzie mający natręctwa najczęściej boją się iść spać, wyjść z domu. I, dlatego przed pójściem spać wykonują różne rytuały, które to spanie opóźniają i zaklinają żeby wszystko było w porządku. Tak samo przed wyjściem do przysłowiowego sklepu. Wyobraźcie sobie, że przed wyjściem gdzieś właśnie dużo rzeczy wpada mi do głowy, dużo nowych pomysłów, albo żeby coś wziąć ze sobą, co mi ułatwi podróż, uprzyjemni ją, żeby coś przy okazji wziąć, co załatwię po drodze. I tak człowiek wychodzi i wyjść nie może. A najlepsze było to ostatnio, że przed wyjściem sobie uświadomiłem to, że takich natręctw dostaję i miałem natręctwo żeby to zapisać żeby wam później przedstawić na stronach internetowych.