sobota, 2 lutego 2013

Retrospkecja.

Wczoraj po bacie, zimnym piwku i wieczornym spacerze do supermarketu, przypomniałem sobie, że jak byłem mały to tata kazał mi ustawicznie naciskać na nos, żeby mi nie urósł taki duży, jak dziadkowi.

Miało to zapewne działać w ten sam sposób jak bandażowanie stóp małym dziewczynkom w Chinach. W ten sposób zostało mi wpojone jedno z pierwszych natęctw. Ojciec przerzucił na mnie swój irracjonalny lęk (przed dużym nosem) i irracjonalne "magiczne" działanie, które miało ten lęk usuwać. Innymi słowy, to ojciec bał się i kazał mi wykonywać dziwne czynności. Pod pretekstem pomocy mi.

To dosyć skomplikowana struktura, więc nie dziwne, że jej nie rozumiałem jako dziecko. Działałem emocjonalnie, więc uważałem, że powinienem tak robić, bo tata robi to dla mojego dobra. Oczywiście nos mi urósł duży, a naciskałem na niego jeszcze do klas liceum

Nerwicę natręctw można nabyć w dzieciństwie. Ja zostałem wychowany w dosyć hardcorowym środowisku. Mój ojciec wychowywał się bez ojca, w domu bardzo surowej matki. Uważam, że wpłynęło to na jego ustawiczny brak poczucia bezpieczeństwa. Matka natomiast wychowała się w domu alkoholika i jest niezrównoważoną kobietą, wpadającą w niekontrolowany gniew. Więc wychował mnie zalękniony ojciec i niezrównoważona psychicznie matka.

Matce nie mogłem zaufać, ojcu też nie bardzo. Rodzice w ogóle nie szanowali mojej prywatności. Jak wyjeżdżałem na kolonie to po przyjeździe mogłem zastać wszystkie moje rzeczy splądrowane. Byłem poddawany nieustannej inwigilacji. Nie wpływało to dobrze na mnie. Zaczynałem tracić zaufanie do ludzi, tak jak kiedyś stracił mój ojciec, i zaczynałem być psychicznie niezrównoważony, tak jak moja matka.

Rodzice widzieli to i zaczynali mnie ukrywać, bo się wstydzili przed innymi. Zamknęli mnie w odizolowanym szpitalu poza miastem. Próbowali siłą zrobić ze mnie normalnego człowieka, ale jednocześnie swoimi zachowaniami dawali całkiem inny przykład. Można to porównać do tego jak pijany alkoholik mówi swojemu synowi "Synu nigdy nie pij, pamiętaj wódka jest zła!". Więc oto jestem - skrajnie nieufny i niezrównoważony, a swój wpojony lęk maskuję pod rutynowo wykonywanymi czynnościami :)