LECZENIE

LECZENIE NERWICY NATRĘCTW W PIĘCIU KROKACH

KROK 1

KOMPLIKACJA CHCESZ, A SIĘ BOISZ.

Ile to razy miałeś na coś ochotę, ale się bałeś albo bałaś. A czym bardziej miało się ochotę tym strach był większy. Po fakcie, jeśli strach wygrał, żałowałeś, że byłeś tchórzem!

Albo łamałeś standardy, buntowałeś się. I płaciłeś za to. Dopiero teraz wiesz, że prawdziwa wolność to nie robić coś wbrew komuś, ale robić to, co się chce i mieć w dupie jak inni tego nie akceptują. Ale wtedy nie wiedziałeś czego chcesz.

My chorzy na nerwice natręctw jesteśmy dyskryminowani przez społeczeństwo, przez własne rodziny. Faszerują nas prochami i nas chowają, bo tak naprawdę boją się zobaczyć w nas swoje wady. Bo jesteśmy jaskrawością, to jest czym jesteśmy.

Chcesz zrobić natręctwo, ale się boisz, wstydzisz innych. To jeszcze bardziej cię wkurza, chcesz jeszcze bardziej. I te przeciwieństwa cię wypalają. Dążymy do tego żeby natręctwa wykonywać na luzie. Rób natręctwa tu i teraz! A potem zastanowimy się czy je leczyć.


KROK 2

POZWÓL SOBIE  ZACIĄĆ SIĘ!

Wyobraźcie sobie taką sytuację: Dzisiaj negocjowałem z klientem biznesowym mailowo. Negocjacja zazwyczaj się odbywa pytanie odpowiedź, pytanie, odpowiedź, klient był fajny, więc szybko odsyłałem odpowiedzi. W pewnym momencie klient przesłał maila, w którym napisał, że zaraz prześle kolejnego maila, i jednocześnie był to taki mail wyczekujący. Więc napisałem maila w stylu dobrze, ok., to czekam. Ale nie wysłałem go, ponieważ wtedy w negocjacjach wyszedłbym poza strukturę „mail za mail” i bym wykazał, że za bardzo zależy mi na złapaniu klienta, a wtedy on mógłby to wykorzystać w negocjacjach. Więc nie wysłałem maila, ale w głowie mi cały czas chodziła jego treść „ok. to czekam” „ok. to czekam” i cały czas tylko o tym myślałem. Miałem dwie sprzeczne chęci w mojej głowie. Jedna mi mówiła "wyślij maila" a druga "poczekaj" Więc dosłownie zastygłem w bezruchu przed komputerem.

To jest tak zwane zacinanie się. Miałem to w nasileniu choroby.  Kiedy sprzeczne chęci zderzały się u mnie w głowie i żadnej z tych decyzji nie chciałem podejmować. Takie zacinanie się było nawet literalne, czyli potrafiłem w miejscu stać i się nie ruszać. Zdjęty strachem.Wtedy starałem się te emocje obejmować umysłem mówiąc sobie zaklęcia "To nie ma znaczenia" "Nieważne". Starałem się grać luzaka, żeby tak mnie postrzegali. Bo wizerunek był dla mnie bardzo istotny.

Otóż, jeżeli chcesz się wyleczyć to musisz pozwolić sobie na zacięcie. Pozwól sobie się tak bać, że nie możesz się ruszać. Niech się inni dziwią i nazywają cię wariatem i niech mówią ci, że zachowujesz się nieładnie, kiedy na przykład nie odpowiadasz na ich pytania. To ich problem. Nawet, jeżeli mówią ci to twoi właśni rodzice "Że nie tak nie wolno się zachowywać, bo cię będą brali za wariata" to musisz mieć to w dupie.
Najczęściej jest tak, że jak się zacinasz to znaczy, że ktoś próbuje ci coś narzucić, a ty nie chcesz być nie miły żeby powiedzieć mu – spierdalaj – chodź na to zasługuje. Więc pozwól się sobie zaciąć i nie odzywaj się. Ta druga osoba wyzwie cię od wariatów i odejdzie.

Potem, jak ci się to uda, to zorientujesz się, że następnym razem w takiej sytuacji będziesz miał więcej siły i na przykład w swoim zacięciu odważysz się powiedzieć – może tak, może nie. Nie bój się nie wiedzieć, nie być pewnym, powiedzieć „może”, powiedzieć „nie wiem”. Jak ci się i to uda to następnym razem będziesz w stanie powiedzieć „Nie dziękuję, Nie chcę mieć z tobą do czynienia, nie chcę z tobą robić biznesu”.

To nie jest łatwe. Ja na początku kiedy się zacinałem, a ludzie dalej na mnie naciskali, potrafiłem wybuchać gniewem. Potem przepraszałem i miałem poczucie winy. I tak dalej brnąłem w chorobę.
Więc, jeżeli tobie się tak zdarzyło to przeproś. Ale następnym razem pamiętaj, że masz totalną wolność w zacięciu się i nie odzywaniu.


KROK 3

WOLNOŚĆ WYBORU

Nadszedł czas żeby włączyć umysł do akcji. Puściłeś emocje i przyszła kolej na analizę. Na pewno będziesz miał/ miała poczucie winy, ale musisz to pieprzyć. Popatrz na te emocje, które puściłeś i spróbuj je przeanalizować, gdzie się bałeś, jak się zachowywałeś. Patrzysz z dystansu i robisz sobie analizę SWAT, jakie są twoje dobre strony, złe strony,  wzmacniaj swoje mocne strony i pchaj się tam, gdzie je możesz wykorzystać. Nie pchaj się w słabe strony. Nie bądź zbyt ambitny. Jak już mówiłem nie chodzi o to żeby robić coś wbrew sobie i udowadniać coś światu tylko trzeba robić swoje a innych mieć w dupie.

W czasie zacięcia odkryłeś jedną ważną rzecz. Otóż lubisz wiedzieć "tak albo nie". Ludzie oczekują od ciebie "tak albo nie". A właśnie jest tak, że możesz sobie pozwolić na powiedzenie "nie wiem" albo "może". Zauważyłeś, że jeżeli męczy cię jakaś natrętna rzecz, myśl, to chcesz ją od siebie odsunąć, zamknąć temat, zaszufladkować ją, tak albo nie. Ale czym bardziej chcesz to zrobić tym więcej pojawia się przeciwnych "tak" albo "nie" do tej myśli. I tak możesz się zaciąć i myśleć w kółko, analizować za i przeciw. Dowiedziałeś się zatem, że nie musisz "zamykać tematu" Musisz się pogodzić z tym, że ta myśl cię będzie nawiedzać i nie będziesz miał na nią odpowiedzi. Więc zamiast rozwiązywać myśli stanowczo "tak" albo "nie" zostaw sobie miejsce na różne opcje, na różne myśli równoległe za i przeciw. Takie jest życie, chaotyczne. 

Życie nie jest tylko kolorowe, będą cię nachodzić różne emocje, skrajne emocje, które nauczysz się nazywać, poczucie straty, rozpacz, strach. Strach jest tak ogromny, że przejawia się w najmniejszych rzeczach. Ale możesz to pieprzyć. Weźmy taki przykład: Gotowałem kaszę w garnku, w którym następnie miałem podgrzać mięso. Po kaszy przepłukałem garnek i zostało trochę wody z kranu. Pomyślałem, że powinienem wylać wodę do końca zanim wrzucę mięso, bo woda z kranu, nieprzegotowana, może mieć bakterię. Ale wtedy pomyślałem „pieprzyć to”, bo przypomniałem sobie, że robiłem sobie analizę z poprzedniego kroku i wiem, że ten strach jest przesadzony. Więc gotowałem dalej, a następnie i tak wylałem tą wodę.

Więc pojawiła się wolność wyboru. Mogłem wylać tą wodę od razu, mogłem to pieprzyć i mogłem też zaciąć się z tymi skrajnymi myślami. Wiedząc, że mam wolność w tych rzeczach wybrałem po prostu kontynuowałem gotowanie.




KROK 4

DETEKTYW MONK

Obejrzyj sobie kilka odcinków Detektywa Monka.


KROK 5

PLAN WYZDROWIENIE

Ważne jest żeby mieć plan w życiu i go krok po kroku realizować. Wiesz już, że masz natręctwa, że powtarzasz różne czynności, że próbujesz z tym walczyć, ale czym bardziej próbujesz to tym bardziej wracają one ze zdwojoną mocą i się zacinasz. Ale najważniejsze jest to, że masz wolność wyboru, możesz robić natręctwa, możesz z nimi walczyć i możesz się zacinać, natomiast możesz też realizować swój plan życiowy. Dlatego ważne jest żeby mieć cel, bo jak nie ma celu ogólnego to wiadomo, że wygrywają cele jednorazowe, które wiążą się z ułożeniem czegoś dokładnie, posprzątaniem i tym podobne. Znasz już swoje mocne strony i słabe strony. Więc do dzieła.


*Nota autora: Możliwe, że kroki trzeba będzie powtórzyć dwa czy trzy razy zanim nastąpi harmonia.


3 komentarze:

  1. W Detektywie temat NN jest bardzo spłycony. Lepszym przykładem jest Dzień Świra.

    OdpowiedzUsuń
  2. W amerykanskim wydaniu detektyw Monk jest bardziej na luzie. Chodzi o to żeby nabrać dystansu do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. a nerwicą natręct jest jak np. swędzi mnie ręka i jak się podrapie muszę podrapać też drugą rękę i tak w kółko? A potem nagle zaczyna mnie swędzić głowa,ucho,noga i ja wiem że to siedzi w mojej głowie ale i tak muszę iśę podrapac najpierw prawą a potem lewą ręką

    OdpowiedzUsuń